Left 4 Dead dla wytrwałych

Napisany przez dnia Sie 23, 2011 w Informacje | Możliwość komentowania Left 4 Dead dla wytrwałych została wyłączona

Left 4 Dead dla wytrwałych

Left 4 Dead jest jedną z nielicznych gier przy których przechodziły mnie dreszcze. Naprawdę fajna gierka, szczeólnie, że odpaliłem ją za pierwszym razem gdy byłęm sam w domu w środku nocy.. ciemno wszędzie a tutaj słychać jakieś potępieńcze wycia zombie czy smokerów.

Bleh, straszne ciarki przechodzą. Jednak ta gra na silniku Source ma jeden spory minus – jest bardzo mało rozwinięta jeżeli chodzi o single player (zostałą stworzona dla steam – czyli do multiplayera) oraz jeszcze jeden malutki szczególik, który mnie zabolał – po zagraniu kilkanaście razy ta gra już nas nie przeraża, po prostu sobie chodzimy i strzelamy, czyli zostaje standard.

I bardzo mnie to denerwuje, chociaż przyznam, że podczas jakiegoś LANa u mnie w domu o mało zawału nie dostałem jak hunter mi tuż przed twarzą wylądował i zaatakował.. a taka była cisza wcześniej. Oczywiście panika gaming, full auto w niego i zastanawiam sięczy przeżyję.. a z wszystkich stron nagle zaczynają atakować zombie. Hah, muszę przyznać, że wtedy się przeląkłem, jednak już dawno mi przeszło i już teraz nie odczuwam takich emocji podczas gry. Chociaż dalej jest ona klimatyczna. Nie wiem na jakiej zasadzie to działa i generalnie bardzo chciałbym się dowiedzieć, bo przecież Tank to najniebezpieczniejszy potwór kierowany przez gracza.. Kurde, przecież to niesamowita siła jest i nawet nie potrzeba wielkich umiejętności od gracza aby mocno poturbować drużynę. Bardzo niebezpieczny jest również Hunter, ale tylko, jeśli przeciwnik gra niesamowicie dobrze i zna każdy cal mapy.

Jednak skoki tak na dobrą sprawę są „na oślep”, nie trzeba wycelować w gracza, ale z odpowiedniej odległości wyskoczyć. Dlatego ustawiamy się gdzieś na dachu, czekamy na odpowiedni moment i wciskamy JUMP.. czekamy aż powalimy gracza. I tutaj zależy od taktyki huntera i reszty drużyny.. czy w tym momencie wszyscy już grubo zaczynają atakować czy też gracz kierujący Hunterem zaczyna uciekać (często się to udaje – jest niesamowicie szybki i skoczny) i czekamy na kolejny moment. Generalnie widziałem kiedyś tak zgraną drużynę, że pokonali nas już na pierwszym checkpoincie. Dwa Stokery pozbawiły nas połowy zawodników, a podczas próby odbicia ich zaatakował nas Boomem i Hunter. Hunter powalił mnie, natomiast Boomer wyrzygał się na ziomka, w ten sposób przyzywając kupę zombich, z którymi sobie niestety kolega ledwie poradził.

Gdy zrzucił ze mnie Huntera okazało się, że już reszta nie żyje a smokerzy wycelowali swoje jęzory w nas.. i koniec gry 😉 Niesamowite zgranie w czasie i umiejętności, wszyscy zgodnie wpisaliśmy WP – WELL PLAYED. Szczerze mówiąc to nigdy nawet nie zastanawiałem się nad tym, dlaczego zawsze gram Ocalałymi.. może teraz zacznę? Zwykle podczas grania w jakąkolwiek gre wybieram tą bardziej „ludzką” stronę. Nie lubię grać udziwnieniami, chociaż chyba muszę spróbowac.Tak więc zaraz uruchomię Left 4 Dead i zacznę grać Zainfekowanymi…

Ok., po krótkim meczu uznałem, że do grania Zainfekowanymi trzeba naprawdę dużych umiejętności, gdyż mają całkowicie inne zdolności niż wciskanie spustu i walenie kolbą po mordzie. Hunterem nie potrafiłem skoczyć na nikogo, smokerem tylko pare razy udało mi się kogoś przyciągnąć, jednak nigdy nie byłem dobrze ustawiony i przeciwnicy bez problemu zabijali mnie zanim zacząłem zadawać jakieś sensowniejsze obrażenia. Boomer jest za wolny i nie lubiłem nim grać.

Generalnie muszę przyznać, że chyba wrócę do Ocalałych, jednak bogatszy w doświadczenie z odbytych właśnie meczy – Zainfekowani śmierdza. W obu tego słowa znaczeniach 😉 Jeżeli ktoś lubi udziwnienia to polecam Tanka – niesamowicie śmiesznie się nim steruje, gdyż musimy przeciwdziałać temu „szałowi” – on rzadko biega tak jak my byśmy chcieli. Aha, i nie da się cofnąć. Po prostu zaatakuje znowu, nawte jeżeli wciśniemy strzałkę do tyłu.